Zastanawialiście się kiedyś czy taka osoba, która o zdrowym żywieniu wie niemal wszystko, nigdy nie popełnia błędów? Czy zawsze jej codzienne żywienie to tylko dozwolone, zdrowe produkty? Czy dietetyk może pozwolić sobie na żywieniowe „grzeszki”?
Kim właściwie jest dietetyk?
Ostatnio na jednym z prowadzonych przeze mnie warsztatów w szkole podstawowej, na to pytanie jedno z dzieci odpowiedziało: „Jest to osoba, która każe jeść warzywa”. Nie można się z tym stwierdzeniem nie zgodzić 😉 Inni powiedzą może, że dietetyk to człowiek, który posiada wiedzę na temat zdrowego żywienia. Mówi jak się odżywiać, aby zachować zdrowie. Mówi też czego absolutnie nie jeść i czego się wystrzegać, aby być pięknym i zdrowym. Brzmi ładnie i banalnie, jednak w rzeczywistości zmiana nawyków żywieniowych to jeden z najtrudniejszych aspektów do zmiany (o czym pisałam TUTAJ). Również dla dietetyka…
Jak to było u mnie…
Kiedyś mój sposób odżywiania nie był idealny. Nie myślcie też, że odżywiałam się samymi fast-food’ami… Nie! Zdrowie człowieka i czynniki na nie wpływające budziło moje duże zainteresowanie jeszcze na długo przed wybraniem kierunku studiów. Dlatego starałam się jeść w miarę rozsądnie, jednak po stopniowym zdobywaniu wiedzy, zauważałam pewne błędy. Miałam swoje przyzwyczajenia, ulubione potrawy, smaki. Zdarzało się również, nawet jeszcze na początku studiów, wykorzystywanie „szybkich” gotowych produktów, tłumacząc to brakiem czasu, natłokiem zadań, zajęć itd. (P.S.: znacie to?).
W pewnym momencie zdałam sobie jednak sprawę z tego, iż już niedługo będę edukować swoich przyszłych pacjentów i zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, planowałam jadłospisy oraz zabierałam ze sobą zdrowe posiłki.
Czy było to dla mnie proste? Czy przyszło mi to łatwiej ze względu na kierunek studiów? Zdecydowanie nie! Jak dla większości, tak i dla mnie zmiana przyzwyczajeń nie była łatwa. Zdarzały się chwile słabości, gorsze dni. Teraz, po studiach i kilku latach pracy, stale słyszę pytania czy udaje mi się tych wszystkich zaleceń przestrzegać??? Cieszę się, że mogę odpowiedzieć: zazwyczaj się udaje 🙂 Teraz, w nawyku mam kupowanie dużych ilości warzyw, planowanie posiłków i przygotowywanie ich dzień wcześniej, aby do pracy móc zabrać ze sobą coś wartościowego. Bardzo pomaga mi w tym mój mąż, a wspólne planowanie i przygotowywanie posiłków to wspaniała rzecz dla dwojga. Często po całych dniach pracy, tworzeniu planów żywieniowych, sama nie mam siły ani ochoty na wymyślanie ciekawych propozycji. Można to chyba nazwać przesyceniem żywieniowym 😉 Wtedy pomoc drugiej osoby staje się wręcz nieoceniona.
Nie jestem idealna i mój jadłospis też nie zawsze jest idealny. Zdarza mi się zjeść coś słodkiego albo niezdrowego. Też jestem człowiekiem! Cieszę się jednak, że takie chwile należą do rzadkości. Grunt to mieć tę świadomość, że zjadamy coś co nam nie służy, zdawać sobie sprawę ze szkodliwości spożywania takich produktów i ich unikać.
Dlatego jeżeli zjesz coś słodkiego lub coś czego dietetyk zabronił, zdawaj sobie z tego sprawę, staraj się nie powtarzać błędów i szybko wracaj na dobrą ścieżkę prawidłowych nawyków żywieniowych. Najgorsze jest rozpamiętywanie albo co gorsze poddanie się.
Wiele osób po zjedzeniu niedozwolonych produktów ma wyrzuty sumienia, rezygnuje i już nie wraca do zdrowych produktów. Pamiętajcie, każdy z nas ma prawo do „gorszych chwil”. Nie oznacza to jednak, że wszystkie nasze starania zostały zaprzepaszczone. Wręcz przeciwnie. Znajdujmy w sobie siłę, nie patrzmy wstecz, nie zadręczajmy się. Działajmy dalej… jak widać takich osób jest wiele. Przecież odpowiednie żywienie oraz aktywny tryb życia to nasza szansa na zdrowie, na dobre funkcjonowanie przez wiele lat.
Znakomity artykuł. Cieszę się, że podjęłaś kwestię, która z pewnością dotyka większość osób, które decydują się na przejście na dietę. Sama niestety mam ten problem… Pisz częściej tego typu posty. Motywujące i zachęcające do wytrwania w swoich postanowieniach! Chętnie zagłębiłabym się w lekturę artykułów, w których podzielisz się z nami swoją wiedzą na temat przeszkód do bycia „fit” i jak sobie z nimi radzić 😉 .
Bardzo dziękuję za miły komentarz. Oczywiście postaram się częściej zamieszczać tego typu wpisy. Pozdrawiam 🙂